Proszę, niech ze mną za raz me rymy nie giną,
Ale kiedy ja umrę, ony niechaj słyną!
Jak wyrazić geniusz Jana z Czarnolasu? Jak ubrać w słowa to, czego dokonał? Czy jest sposób? Być może tak, choć nie należy do łatwych… Ale…ale jednym z nich jest niezapominanie o nim. O wielkim poecie. Poecie doctusie. O kimś, kto nazywany jest „ojcem literatury pięknej”.
A pamięć o nim, o poecie tej miary trwa i trwać będzie długo, ponieważ choć język się zmienia, choć słowa zmieniają brzmienie i choć wiele archaizmów w tekstach Jana Kochanowskiego, to jednak to, o czym pisał, jest aktualne. Aktualne, ponieważ niesie mnóstwo wartości, treści mocnej i fundamentalnej. Uczy pokory i daje zrozumienie, że…wszyscy jesteśmy ludźmi, nie zawsze wolnymi od cierpienia czy zwykłości życia…
A on? On nas tego uczy przez wieki i…pozwala na oddech refleksji, po którym łatwiej żyć. Dlatego tak cenne jest to, co w zakurzonych księgach zawarte, a co można teraz, na wyciagnięcie ręki w świecie współczesnym mieć.
Jedną z okazji do rozkoszowania się słowem poetyckim było Narodowe Czytanie, które miało miejsce w naszej szkole 11 września i na które – jak corocznie – odpowiedziało wiele chętnych osób, biorąc aktywny udział w jego realizacji. A czytano wiele. Bo i pieśni, fraszki, treny, psalmy, dramat, a nawet fragment rozprawy na temat ortografii. Czy warto? Czy warto pokazywać piękno słowa Jana z Czarnolasu? Tak… Bo to nie tylko wskazówka, ale także głęboka refleksja o naszym życiu…
Dziękujemy wszystkim zaproszonym Gościom za przybycie, za lekturę szesnastowiecznych tekstów, za wykreowanie atmosfery skupienia i głębokiej refleksji, za ucztę intelektualną i estetyczną, a także za chwile rozmów przy filiżance herbaty i pysznym cieście drożdżowym.








